sobota Lip 22


Tom Clancy's Splinter Cell Conviction™HD

Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujEmail

Gry


(9 głosów, średnia ocena 3.56 na 5)


 

 
Na iPhone'ową wersję "Splinter Cell" czekałem z niecierpliwością. Mobilną sagę o przygodach wspominam zawsze radośnie, bowiem wszystkie części posiadały niezaprzeczalny urok. Jednakże w dniu premiery okazało się, że "Conviction" to nie specjalnie przygotowana gra pod urządzenia z systemem Android, ale konwersja z "dużych" konsol. Tym samym jedno było pewne: elementy stealth będą tylko dodatkiem do konkretnej gry akcji. 



Fabuła zdecydowanie odstaje od poprzednich części tytułu. Nie, żeby była odkrywcza czy rewolucyjna, nic z tych rzeczy. Po prostu producent zdecydował, że już nadszedł ten czas, który dotyka wielu bohaterów filmów, książek i gier - czas, w którym rzuca się w cholerę ideały i opuszcza ciepłą posadkę w firmie. Czas prywaty i zemsty. Ubisoft (wespół z Gameloftem) zapragnęli nadać Samowi nieco bardziej ludzki wymiar, więc postawili go przed faktem śmierci córki. Ale, zaraz, zaraz! To wciąż jest "Tom Clancy's Splinter Cell", z naciskiem na nazwisko Clancy'ego, więc ostatecznie liźniemy i obowiązkowych teorii spiskowych, a akcja momentami będzie przypominała kontrolowany chaos. Tak przedstawiona sytuacja ma prawo się podobać, i choć osobiście mierzi mnie hollywoodzki głos twardziela, nie sposób odmówić aktorom zaangażowania, zwroty akcji i dialogi mogą się podobać, fani szeroko pojętej sensacji będą zadowoleni. 

System rozgrywki polega na swobodnej kamerze, o pozycji której decyduje sam gracz. Muszę przyznać, że takie "konsolowe" rozwiązanie zdecydowanie dobrze się sprawdziło w tytule, prowadzenie bohatera jest bardzo przyjemne, zwłaszcza że zadbano o możliwość zmiany kamery nawet podczas ruchu. Do sterowania Fisherem służy klasyczna gałka, po drugiej stronie ekranu mamy natomiast kilka guzików odpowiedzialnych za różne czynności: fire, drugi fire zmieniający znaczenie względem akcji oraz tryb dokładnego celowania. Poruszanie celownikiem jest niezwykle intuicyjne, co więcej kursor ma przyjemny zwyczaj lekkiego samodzielnego naprowadzania się na cel i trzymania go, co bardzo się przydaje w licznych momentach, w których przeciwników jest wielu. Ogranicza to chaos, czyniąc rozgrywkę jednocześnie wybuchową, pełną akcji, ale mimo to wciąż można prawie w pełni kontrolować wydarzenia na ekranie. 

Sam posiada kilka charakterystycznych dla siebie cech, ułatwiających mu codzienną pracę. Przede wszystkim odnajdziemy tu wiele miejsc idealnie nadających się do ukrycia, przykucnięcia, co pozwoli odetchnąć i zaplanować kolejne ruchy. Aby to uczynić wystarczy kliknąć przycisk, pojawiający się wtedy, gdy taka akcja jest możliwa. Sam niezależnie od odległości dokona efektownego wślizgu, bezbłędnie lądując w miejscu przeznaczenia. W ten sposób można przebyć wiele kolejnych metrów, od barykady do barykady, zza osłony zdejmując kolejnych obwiesi. 



Warto też wspomnieć, iż Fisher sam decyduje jak należy się zachować w niektórych momentach. Będąc nieco dalej od przeciwników biegnie przed siebie, ale po zbliżeniu do przeciwnika samodzielnie zaczyna iść wolniej, skrada się. Zdecydowanie dobry pomysł, nie psuje klimatu, wszyscy wszak wiemy, iż Fisher nawet biegnąć hałasu nie czyni, lata praktyki, także moment przejścia z biegu w spacer jest bardzo naturalny. 

Jako że "Conviction" to przede wszystkim gra akcji, z rzadka tylko wymagająca skradania się, dodano tu kilka przydatnych dla strzelanin motywów, odbierając z kolei niektóre zbędne w takim systemie. Nie ma sensu marzyć o przenoszeniu ciał, układaniu ich w ciemnych zaułkach - wrogowie po otrzymaniu ciosów po prostu znikają. Lekko psuje klimat fakt, iż często inni przeciwnicy widza leżących nim ci znikną i nie wszczynają alarmu. Mamy za to dodatki takie jak: chwytanie gagatka za fraki i zrobienie z niego żywej (tylko do czasu) tarczy, jest możliwość szybkiej eliminacji kilku oponentów w dogodnych dla takich zagrań momentach (np. nagłe wejście do pomieszczenia). Fisher w momencie, gdy zostanie zauważony (co jest częste, a nawet wręcz na miejscu) pozostawia po sobie przezroczystego klona siebie samego, jest to zaznaczenie miejsca, od którego wrogowie będą przeszukiwać okolicę. Przydaje się to do szybkiego przygotowania zasadzki, niestety zagranie wykorzystywane jest dość rzadko, wrogowie mają krótką pamięć i często nim dojdą na miejsce zniechęcają się i powracają na poprzednie pozycje. 

Grafika w grze zasługuje przeważnie na pochwały, choć przydałoby się więcej elementów otoczenia, które można zniszczyć. Poustawiane w hotelach na Malcie ogromne dzbany i tym podobne przedmioty aż się proszą o popsucie, dodałoby to przyjemnego efektu. Otoczenie, jest bardzo dopracowane, zbudowane z dbałością o szczegóły typowe dla serii: plansze przypominają swego rodzaju labirynty, gdzie najkrótsza droga zawsze z jakiegoś powodu jest zablokowana (barykada z samochodów, zbyt wiele nie dających się zniszczyć latarni), należy szukać innej drogi, wspinać się po rynnach, skakać po dachach, przechodzić przez czyjeś mieszkania... I taka sytuacja ma miejsce niezależnie od obszaru, na którym toczy się akcja, czy to Europa, czy Bliski Wschód, droga zawsze jest pokręcona. 

Do postaci nie można się przyczepić, zarówno ich ruchy, jak i kształt są bardzo realistyczne, podobnie same twarze, posiadające własny wyraz, dzięki czemu budujące bardzo "osobisty" klimat. Uczucie towarzyszące przesłuchaniu tego, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za tragiczne wydarzenia z ostatnich miesięcy życia Sama jest niezwykle przyjemne. 

Pewnym problemem jest fakt, że wiele konstrukcji ukazuje się stopniowo, wraz z przesuwaniem akcji. Nie da się ukryć, że widok gwiaździstego nieba, nagle zamieniającego się w skałę, która pojawia się powoli z prawej do lewej strony, wraz z kolejnymi krokami Fishera, może wywołać lekki niesmak. Cóż, nie można mieć wszystkiego: właśnie dzięki takim zabiegom gra jest niezwykle płynna, nie znajdziemy tu żadnych spowolnień. Coś za coś, jak zwykle. 

Zupełnie inną kwestią są gigantyczne napisy informujące o celu Sama. Ogromna wskazówka mówiąca o konieczności udania się do hotelu, wypisana na budynku naprzeciwko jest paskudna, znacznie lepiej sprawił by się klasyczny zestaw zebranych gdzieś w menu zadań. Pewnym problemem lekko niszczącym klimat są dialogi, które nagle z mówionych zamieniają się w pisane, jakby tych kilka kolejnych słów miało zagrozić aktorom czy stabilności tytułu. Rozumiem ideę, ale ktoś powinien zadbać o lepszy wybór na przechodzenie z jednych w drugie. 

"Splinter Cell: Conviction" w wersji na Androida jest czymś, do czego my, fani gier mobilnych, nie jesteśmy przyzwyczajeni. Seria w wersjach JAVA czy nawet na konsolę GameBoy Advance nie przygotowuje na pełną akcji rozgrywkę, która panuje tutaj. Jednak taka po prostu jest ostatnia część sagi, zatem na ograniczenie elementów stealth narzekać za bardzo nie wypada. A jako gra akcji prezentuje się zdecydowanie powyżej przeciętnej, mimo kilku niedopracowań oferując jednak przyzwoitą zabawę, gdzie trup ściele się gęsto, a Sam Fisher ma zawsze ostatnie słowo.

Wymagania:

  • Android 2.1+

 

 

Aby móc pobierać pliki musisz być zalogowany!

Related Articles:





Partnerzy:

Porady Android, Recenzje telefonów - Wszystko na androida



Aplikacje według kategorii:

Najczęściej czytane: