środa Paź 18


Modern Combat 2: Black Pegasus HD

Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujEmail

Gry


(12 głosów, średnia ocena 4.08 na 5)


 

 
Pierwszy Modern Combat, zajmujący się topowym tematem terroryzmu, pozwalał na wzięcie udziału w prawdziwej, żołnierskiej wyprawie. Takiej, w której nie skupiamy się jedynie na wykonaniu zadania, eliminacji wrogów i tym podobnych oczywistościach. Równie ważny był klimat braterstwa między postaciami, ratowanie tyłka kumplom i osłanianie tych, którzy taszczyli na plecach rannego głównego bohatera. Uruchamiając drugą część, na widok tych samych żołnierzy czujemy się jak wśród starych, dobrych znajomych. 

Już pierwsza misja jest jak uderzenie gazrurką między oczy. Bohater, niejaki Chief, schwytany w brudne łapy morderców kobiet i dzieci, ze wszystkich sił stara się zachować się jak twardziel będąc torturowanym. Ale od czego ma się kumpli? Ratunek jest równie szybki, co śmiercionośny. Połączony z krótkim szkoleniem pierwszy etap wprowadza nas w świat z jednej strony znany nam doskonale z Sandstorm, ale z drugiej strony zupełnie inny... lecz tę inność, gigantyczną różnicę widać dopiero wtedy, gdy gramy na urządzeniu Apple czwartej generacji, z potężną rozdzielczością i zupełnie nowym dodatkiem, czyli żyroskopem. 


Te dwa elementy w zasadzie budują sumę ogólnych wrażeń, jakich doznamy przy zabawie. Grafika prezentuje coś, czego na Androidzie jeszcze nie widzieliśmy - tak wysoka rozdzielczość powoduje, że szczegółowość poszczególnych postaci zapiera dech w piersiach. Teraz żołnierze nie tylko doskonale się ruszają, ale także zmieniają wyraz twarzy, usta poruszają się wraz z wypowiadanymi słowami, a otoczenie prezentuje się tak dobrze, że często mamy ochotę dokładnie zbadać teren nie w poszukiwaniu kolejnych przeciwników, ale dla samej przyjemności podziwiania widoków. 

Jakość wyświetlacza Retina została udowodniona nie tylko dzięki ogólnej architekturze. Gameloft, jak na bardzo doświadczonego producenta przystało, zadbał też o wiele szczegółów, które w zamierzeniu miały gracza zwalić z nóg - i rzeczywiście z tego zadania wywiązały się z powodzeniem. Do najciekawszych zaliczymy nerwowe poruszanie dłonią trzymającą karabin, przebieranie palcami po uspokajającej, chłodnej stali broni oraz zbliżenia, zmieniające na moment widok akcji w przypadku idealnego trafienia. Każdy headshot powoduje, że akcja na sekundę zamiera, a my oglądamy gwałtowny najazd na oddalonego przeciwnika, efektownie upadającego na ziemię. Zbliżenie jest niezwykle płynne i powoduje ogromny wzrost klimatu i przyjemności z gry płynącej, a przy okazji udowadnia siłę nowych urządzeń Apple. 

Oczywiście Gameloft zadbał o przygotowanie plansz nie tylko pod względem szczegółowości i wykonania wizualnego, ale także różnorodności. Misje odbywać będą się nie tylko na obowiązkowym Bliskim Wschodzie, ale i w południowej Ameryce oraz - hurra! - na terenie Europy Wschodniej. 

Drugi element, żyroskop, to zabawka do której należy się przyzwyczaić. Posiadacze telefonów z Androidem są zaznajomieni z akcelerometrem, w pierwszej więc chwili może się okazać, że zwyciężą nawyki w wychylaniu urządzenia tak, jak akcelerometr nas przyzwyczaił. Cóż, są to w tym wypadku złe nawyki - żyroskop w tego typu grze pozwala na o wiele, wiele więcej, wręcz definiując na nowo pojęcie mobilnej strzelaniny FPP. 

Spotkałem się z opiniami, że lepiej jest go w ogóle wyłączyć. Ci, którzy mają takie podejście wcale się nie zawiodą. Pamiętam, że przy Sandstorm nieco narzekałem na dopracowanie sterowania, które potem w kolejnej strzelaninie Gameloftu - N.O.V.A. - zostało bardzo poprawione. Black Pegasus przy poruszaniu się klasycznym sposobem idealnie spełnia swoje zadanie czystej rozrywki, więc zabawa na starszych urządzeniach lub przy wyłączonym żyroskopie jest doskonała. 



Jednak skoro żyroskop mamy, warto z niego skorzystać. Poruszanie celownikiem/widokiem z oczu bohatera przez przemieszczanie telefonu w przestrzeni jest... zwalające z nóg. Szczęka po prostu opada z wrażenia, jak doskonałym dodatkiem ten element jest. Po paru minutach jednak okazuje się, że by w pełni się cieszyć żyroskopem trzeba grać na stojąco lub chociaż na obrotowym krześle, więc zaczynamy poruszać się przy pomocy sterowania klasycznego, a ów przyjemny dodatek wykorzystywać jedynie do celowania. I w ten sposób gra się po prostu wspaniale, tym bardziej, że Modern Combat 2 zostało przygotowane w dość specyficznym stylu: wrogowie pojawiają się falami, jak już znajdziemy jednego, to przeważnie za nim biegnie kilku następnych. Po skutecznej eliminacji parę chwil spokoju, eksploracja terenu, i znowu, kolejna grupa. 

Sporo elementów pozostało bez zmian w stosunku do poprzednika. Otrzymanie obrażeń skutkuje pojawianiem się ciemnoczerwonych plam krwi sunących od brzegów ku środkowi wyświetlacza. Nie ma apteczek, trzeba przystanąć, odetchnąć i znowu jesteśmy w formie. Broni jest ponad piętnaście rodzajów, wliczając w to najsłynniejsze wojskowe pistolety, karabiny, jest i wyrzutnia rakiet, snajperka i ma się rozumieć nóż. Dźwięki oddają klimat wojny, wszystkie dialogi i odprawy są mówione, aktorzy stanęli na wysokości zadania. Niestety pozostał też inny element, który ja uważam za niefajny - strzałki ukazujące kierunek drogi, które są kompletnie zbędne. Gracz powinien mieć możliwość samodzielnego odkrywania plansz. Strzałek po prostu nie da się ignorować, psują lekko klimat. 

Gra ma też niewielkie niedopracowania. Zdarzy się, że zabity żołnierz wyląduje na teksturze lub pomiędzy dwoma innymi psując obraz sytuacji. Mamy coś na kształt prostych mini gier, polegających na wykonaniu określonej czynności na czas, np. by uniknąć lecącej w kierunku bohatera beczki czy pomóc przyjacielowi, wiszącego na krawędzi przepaści. Niestety owe mini gry są przygotowane przy pomocy tak mało intuicyjnych ikon, że często zupełnie nie wiemy co zrobić w tym krótkim czasie: potrząsnąć telefonem? A może kliknąć dwoma palcami jednocześnie? Tracenie życia w takich momentach jest znacznie bardziej nieprzyjemne, niż z powodu kuli wroga. 

Modern Combat 2: Black Pegasus jednak posiada jeszcze jeden atut, który powoduje, że wspomniane wyżej błędy stają się mało istotne. Mam na myśli tryb rozgrywki wieloosobowej, dostępny zarówno lokalnie, do zabawy z przyjacielem, jak i online, rejestrując się w usłudze Gameloft Live! To, co producent przygotował dla fanów gry sieciowej zaspokoi nawet najbardziej wymagających maniaków rozgrywki online. Wiele plansz i sporo trybów zabawy, zarówno w trybach kooperacji jak i deathmatch dzięki technologii wi-fi powoduje, że gra jest kamieniem milowym nie tylko pod względem piękna grafiki i skutecznego wykorzystania żyroskopu, ale także jako tytuł, który zapewni nam wiele nieprzespanych nocy, gdy będziemy się piąć w rankingach wraz z graczami z całego świata.

 

 

 Aby móc pobierać pliki musisz być zalogowany!






Partnerzy:

Porady Android, Recenzje telefonów - Wszystko na androida


Aplikacje według kategorii:

Najczęściej czytane: